b_200_150_16777215_00_images_wiadomosci_tr_lotniczy_Airbus_a330_1f4t6f3243df23.jpg
– Maski, zakrywające usta i nos oraz filtry HEPA, obecne na pokładzie samolotu, są naszymi największymi sprzymierzeńcami w walce przeciwko COVID-19 – mówił dyrektor generalny Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych, Alexandre de Juniac, podczas wydarzenia IATA Global Media Days na Annual General Meeting 2020.
Czekanie na szczepionkę to nie jest rozwiązanie. Szczepionka może nie być dostępna aż do drugiej połowy 2021 roku, a linie lotnicze nie mają funduszy, aby czekać tak długo – tłumaczyli przedstawiciele Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA) podczas poniedziałkowej konferencji, rozpoczynającej wydarzenie Annual General Meeting 2020.
Podróże lotnicze zostały przedstawione jako bardzo bezpieczne, m.in. dzięki działaniu filtrom HEPA, które odnotowują wysoką skuteczność. Kwarantanna jest droga i hamuje podróże lotnicze, z kolei izolacja domowa jest nieskuteczna – zwracali uwagę przedstawiciele IATA.

Ryzyko zachorowania na COVID-19 zmniejszają jednak systematycznie wykonywane testy. Najmniej inwazyjne są te, wykonywane poprzez pobranie śliny. Z kolei największym wyzwaniem może być prędkość wykonywania testów na lotniskach. Testy fałszywie negatywne zdarzają się stosunkowo rzadko, jednak osoby, które są zarażone koronawirusem i o tym nie wiedzą, mogą stanowić zmartwienie dla społeczeństwa.

„Czułość” tej metody szacowana jest na 99,5 proc. Dla przykładu: Włochy w szczycie pandemii przewoziły około 410 tys. podróżnych każdego dnia, co ze wskaźnikiem 0,5 proc. fałszywie negatywnych testów oznacza 80 fałszywie negatywnych pasażerów każdej doby. Uznawany za najbardziej skuteczny, o „złotym standardzie” jest z kolei test PCR, czyli test genetyczny. Pozwala on na wykazanie bezpośredniej obecności bakterii w ustroju, czyli jej DNA. Wraz z jego skutecznością rośnie też jednak jego cena.

W dyskusji o testach na lotnisku istotne jest, w którym momencie je wykonywać. Testy wykonywane tuż przed wylotem mogą skutkować niebezpieczeństwem odwołania lotu dla innych pasażerów. Dodatkowo, testy antygenowe wymagają odpowiedniej ilości czasu i wyznaczonego miejsca, aby móc je wykonać. Z kolei testy po przylocie do danego miejsca docelowego mogą stanowić ryzyko niespodziewanej izolacji i niepewności pasażerów odnośnie wjazdu do danego kraju.

Eksperci IATA nie mają wątpliwości, że granice powinny zostać otwarte, a ścieżka podróży, z przekraczaniem granic włącznie, powinna być dla pasażerów jasna i przejrzysta. – Podróżowanie jest obecnie stosunkowo bezpieczne. Ryzyko zachorowania podczas podróży lotniczej czasie pandemii jest relatywnie niskie ze względu na wszystkie podjęte środki ostrożności – powoływano się na słowa dr Mike'a Ryan'a z WHO.

Wdrożenie testów może zaowocować korzyściami ekonomicznymi – ludzie będą mogli się przemieszczać, aby pracować. Rządy wielu państw muszą natomiast porównać ryzyko otwarcia granic z korzyściami. Należy być świadomym, że ryzyko istnieje zawsze i nie da się go całkowicie wyeliminować.
Źródło: Rynek-Lotniczy.pl